Reklama sklepu internetowego w Google AdWords
by admin on Listopad 25, 2011
AdWords to jedna z tych form reklamy, które można albo polubić, albo znienawidzić. Może być świetnym kanałem reklamy i wydatki na boksy reklamowe będą się zwracać, niemniej znane są mi przypadki gdzie AdWords przypomina „palenie pieniędzy”.
To, co chce zawrzeć w tym artykule nie będzie niczym odkrywczym – na innych blogach spotkacie wiele podobnych stwierdzeń, natomiast chciałbym w jednym miejscu zebrać kilka istotnych spraw:
- kupowanie reklam Google AdWords bez podpiętych Google Analytics i modułu e-commerce to głupota. Jeśli nie widzisz, jaką masz konwersję z danej kampanii reklamowej i nie liczysz czy Ci się to po prostu opłaca – robisz ogromny błąd. Google AdWords w połączeniu z Google Analytics to fenomenalne narzędzie, gdzie w banalny sposób możesz sprawdzić zwrot z inwestycji na reklamę. Oczywiście oprogramowanie sklepu internetowego musi posiadać taką funkcję. Nie wyobrażam sobie, by jakiekolwiek sklep nie posiadał dzisiaj pełnej integracji z E-commerce Google Analytics.
- kupowanie reklam na słowa bardzo ogólne w Twojej branży, jakiekolwiek by one nie były: „odzież”, „prezenty” itd. to głupota jeszcze większa niż punkt powyższy. Chyba, że sprzedajesz jakiś fenomenalny produkt, po fenomenalnej cenie i masz ten produkt na wyłączność. Ewentualnie masz taką przewagę, w jakimś aspekcie że jesteś przekonany, iż Twój produkt się sprzeda. Ale i tak, w takim przypadku nie ryzykowałbym więcej niż 500zł na start i to po prostu sprawdził …
- Dopasowanie reklam do wpisywanych słów kluczowych w Google.pl to klucz do sukcesu. Im bardziej precyzyjnie dopasujesz treść reklamy do wpisywanych słów kluczowych , tym klikalność większa i o wiele mniejszy współczynnik odrzuceń (czyli mniejsza liczba osób klika i od razu wychodzi z Twojego sklepu internetowego). Przykład? Słowo „prezenty” – totalna klapa. Można stracić na to tysiące złotych, a efekt żaden. Słowo „prezent dla dziewczyny” z dobrze dopasowaną treścią reklamy pod to słowo daje w moim przypadku 30% mniejszy współczynnik odrzuceń i penetrację strony większą o 20% oraz przede wszystkim większą konwersję (zwykle współczynnik odrzuceń koreluje się z konwersją, choć nie jest to reguła). To tylko jeden przykład, ale jeszcze większe dopasowanie daje jeszcze lepsze rezultaty. Czasami przy tak bardzo dopasowanym słowie możemy liczyć na zaledwie kilkanaście wpisów danego słowa kluczowego dziennie. Ale jeśli w skali miesiąca konwersja z takiego słowa wynosi 6%… to chyba warto? Inna rzecz, że dzięki temu uzyskamy lepszy ranking reklamy, wyższą pozycję w wynikach wyszukiwania i niższą stawkę za kliknięcie w reklamę.
- Stosuj dopasowanie ścisłe lub przynajmniej dopasowanie przybliżone. O co chodzi? Nie będę się powtarzał, świetnie jest to opisane w tym artykule.
- Warto robić w ramach sklepu internetowego specjalnie dopasowane pod słowa kluczowe kategorie/podstrony. Idiotyzmem jest kierowanie na stronę główną sklepu internetowego. Kieruj użytkownika do precyzyjnie dobranej kategorii lub specjalnie pod AdWords stworzonej strony z konkretnie tym, czego oczekuje użytkownik po kliknięciu w reklamę. Nikt nie lubi klikać, szukać, domyślać się gdzie jest dany element. Im szybciej skierujesz użytkownika do celu tym lepiej!
Stosowanie powyższych zasad wymaga bardzo dużo czasu. Zwłaszcza późniejsza analiza Google Analytics i efektów kampanii. Każdy musi sobie sam odpowiedzieć czy będzie w stanie działać samemu czy zlecić to jednej z kilkuset firm w Polsce, które się tym „specjalizują”. Ale ile firm czy osób ma faktycznie odpowiedni „dryg” do tego i kompetencje…?
Startup Weekend – wygrywa startup EduKoala
by admin on Listopad 20, 2011
Jak donosi m.in. AntyWeb Startup Weekend wygrał projekt, który nazywa się EduKoala. Co to jest i na czym polega, możecie przeczytać pod podanym linkiem.
Pomysł sam w sobie nie jest zły – tylko ja się pytam gdzie tu są pieniądze? Ktoś powie, że Groupon czy Twitter też dolara złotówki zysku nie wykazały… tylko, że to duże serwisy z całą infrastrukturą, a nie aplikacja na komórkę.
Może to jeszcze odszczekam, ale nie wyobrażam sobie by ktokolwiek był w stanie zapłacić za aplikację, która będzie po prostu denerwowała. Konieczność szybkiego użycia komórki w niektórych sytuacjach (kalkulator, kalendarz, sms, sprawdzenie czegoś w sieci) to chyba chleb powszedni. Wyobrażacie sobie odpowiadanie na pytania w takiej sytuacji? A jeszcze jak się pomylicie?
Jeśli będzie opcja „pomiń pytanie”, to według mnie straci rację bytu taka aplikacja już całkowicie…
Jestem przekonany, że popyt na darmową wersję aplikacji jakiś będzie. Niemniej jednak pieniędzy i zarobku ja tutaj nie widzę. Już prędzej serwis umożliwiający tworzenie własnych etykiet na piwa. Świetne narzędzie dla firm produkujących piwo, które mogą to przy różnych okazjach wykorzystać (np. lokalne browary, zaprojektuj etykietę naszego nowego piwa – kto wygrywa, roczna dostawa piwa gratis)… w 5 minut kilka pomysłów przychodzi do głowy – pomijam już oczywistą, zwykłą reklamę różnych piw na własnych stronach. W przypadku aplikacji EduKoala – nie przychodzą mi żadne pomysły do głowy na spieniężenie, choć sam pomysł jest „fajny”. Tylko nie na Startup, który (chyba?) w założeniu ma zarabiać.
Grupa Allegro dominuje rynek e-commerce w Polsce
by admin on Listopad 17, 2011
Stwierdziłem, że odświeżę bloga, bo kilka dni temu wydarzyło się coś na naszym rynku e-commerce, co według mnie jest świetnym krokiem Grupy Allegro, na pewno się powiedzie, a mało się o tym mówi w blogosferze.
Mówię oczywiście o wprowadzonej przez Ceneo.pl możliwości kupowania produktów bezpośrednio w ramach samej porównywarki cenowej. Czytałem kiedyś na antyweb.pl komentarz (nie pamiętam pod którym artykułem) człowieka, który napisał – parafrazując: „dopóki sklepy będą mnie zmuszały do wypełniania swoich formularzy, każdy sklep będzie miał swoje zasady, to nie będę tam kupował. Jak ktoś się dogada i wprowadzi kupowanie wszędzie jednym loginem Allegro i jedną płatnością – to będzie rewolucja”. I być może następuje.
„Płacę z Allegro” – bardzo wygodne – wybiera jeśli dobrze kojarzę ponad 80% klientów na Allegro (po statystykach swojej sprzedaży też to widzę), a jak wiadomo platnosci.pl należą do Grupy Allegro. Teraz Ceneo.pl wprowadza kupowanie bezpośrednio u siebie… wszystko składa się w jedną całość. Wszystko w jednym miejscu – mega wygodnie dla użytkowników – jeden login, jedna płatność, wiele zakupionych towarów.
Nic nie dadzą akcje przeciwko Ceneo/Grupie Allegro. To po prostu jest wygodne z punktu widzenia klienta. „Oczywistą oczywistością” jest to, że taki stan jest niekorzystny dla właścicieli sklepów, ale odwrotu od tego według mnie nie ma. Kupowanie na Ceneo.pl produktów od różnych dostawców, płatność w jednym miejscu, gdzie następnie Ceneo.pl rozdziela te płatności do poszczególnych sklepów… kolejny krok to będzie API umożliwiające pobieranie tych zamówień z Ceneo.pl bezpośrednio do paneli administracyjnych sklepów (A może już to jest? Nie sprawdzałem). A na koniec pewnie istore.pl dawany za darmo tylko do wystawiania produktów na Ceneo.pl
Allegro totalnie monopolizuje rynek e-commerce w Polsce. I nie zanosi się, na jakiekolwiek zmiany. Bo kto im może zagrozić w rozsądnej perspektywie 2-3 lat? Onet z całą pewnością nie jest w stanie w obecnym kształcie nic zrobić. Ebay wywiesił białą flagę. Jest jeszcze… Facebook. Ma szanse – nawet uruchamia blisko e-commercowe rzeczy, ale czy są chęci i plany w tym kierunku?
Jeśli się nic nie zmieni, to Grupa Allegro nie przejmie tylko ~50%, ale zapewne 80% transakcji e-commerce w Polsce. Drugie ~50% na razie przejmują sklepy, z czego ogromna część sklepów utrzymuje się z wejść z Google. Jeśli Ceneo.pl jeszcze bardziej zainwestuje w SEO i AdWords – uważam, że wynik 80% rynku e-commerce we władaniach jednej firmy jest całkiem realny. Resztę pewnie weźmie Merlin i 3-4 inne sklepy. Niestety…